Pod prąd

Głównie piłka nożna, bo szefuje działowi sportowemu Gazety Wyborczej Kraków i krakow.sport.pl, ale nie tylko. Będę oceniał, krytykował, nie zabraknie ironii i sarkazmu. Tak jak powinno być, czyli w zgodzie z własnym sumieniem

Wpisy

  • czwartek, 30 czerwca 2016
  • piątek, 17 czerwca 2016
    • Paryż....

      Fajny ten Paryż. Rzeczywiście czuć, że to wielkie europejskie/światowe miasto. A ten budynki wieże, łuki, katedry, zamki, pałace robią wrażenie. Są takie monumentalne. Do tego Francuzi mają trochę taki luz w życiu. W trakcie dnia jest przerwa na lunch, wiec idą sobie do parku, siadają na trawie i powoli jedzą. Gdyby tak w Krakowie pójść sobie na Planty lub na Bulwary...

      Ciekawostka 1

      Jak byliśmy w Nicei, to kilka razy jeździliśmy taksówkami Ubera. I wiecie, że tam można było też zamówić... helikopter Uber. I nawet nie kosztował jakoś tak dużo - chyba 160 euro, ale nie dociekałem dalej co i jak (wiadomo, wszędzie nie wyląduje). Poza tym w tym Uberze to niezłe fury jeżdżą - raz jechaliśmy jaguarem, innym razem renault talisman.

      Obiecana wieża Eiffla. Może uda się następnym razem wstawić biało-czerwonąDSC_00272

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      andres
      Czas publikacji:
      piątek, 17 czerwca 2016 17:16
  • środa, 15 czerwca 2016
    • Taki dziennikarz to sobie na Euro 2016 poużywa...

      Pewnie sobie myślicie - pojechał na wakacje, zobaczy Euro, Luwr, Wieżę Eiffla, Łuk Triumfalny, napije kawy na Champs-Elysees, poopieprza się na plaży na Lazurowym Wybrzeżu, wykapie w Atlantyku, poimprezuje, pozajada się pysznym jedzeniem itp. itd. Słowem szczęściarz.

      No to Was trochę rozczaruje.

      Tyle zobaczyłem nad jeziorem Genewskim

      Opowiem Wam jak to było od poniedziałku, a właściwie od niedzieli po meczu Polaków. Spotkanie zakończyło się około godz. 20. Robota trwała do północy - w hotelu byliśmy około godz. 1. Rano pobudka jedziemy na lotnisko (przypominam część linii lotniczych we Francji strajkuje), by tam odebrać samochód, którym pojechaliśmy do Lyonu. Oczywiście korki itp., potem kolejka do wynajmu samochodów. W końcu wyjechaliśmy - przed nami 500 km, na szczęście po autostradach. Po drodze: „Hurra, jest McDonald”. Zjedliśmy i na meczu Belgia - Włochy byliśmy o godz. 18:30 (acha dziennikarze muszą być przed spotkaniem najpóźniej półtorej godziny - inaczej wejściówka może przepaść - trafia się na listę oczekujących). Na szczęście mecz świetny. Kończymy pracę tuż przed północą, ale następnego dnia chcemy być w bazie Niemców. Cóż nie pozostaje nam nic innego, by pokonać ponad 200 km do ich bazy pobytowej. W hotelu nad Jeziorem Genewskim jesteśmy o godz. 3 nad ranem we wtorek. Uff - o godz. 9 pobudka, szybkie śniadanie (niestety nic na ciepło) i jedziemy do Niemców. Udaje się zrobić kilka materiałów wideo - m.in. rozmowę z Łukaszem Podolskim, konferencję prasową.

      „Zjadłbym dobra zupę cebulową, taka francuską” - myślę sobie. Jedziemy - bo w Saint Etienne (ponad 200 km od Jeziora Genewskiego) we wtorek mecz Portugalia - Islandia. Może zdążymy wreszcie coś na ciepło zjeść. W końcu jest restauracja, wchodzimy, ale nie za miał pani mówi, że nie ma nic do jedzenia. Jeden z nas złorzeczy Francuzom tak że nie da się tego przytoczyć. No, bo jak to w restauracji, jedzenie? Nie może być, skąd ten pomysł. No nic jedziemy. GPS pokazuje, że mamy zapas około 40 minut, by zdążyć odebrać wejściówki. Nie pozostaje nic innego jak znów McDonald. Napychamy się, ale za chwilę czujemy się głodni.

      No i co? Oczywiście korki, korki, korki. Polska była w budowie na Euro 2012, ale tu wcale nie jest lepiej. Dzwonimy z drogi to kolegi dziennikarza, by powiedział, że się spóźnimy. Jesteśmy sześć minut po czasie. Tłumaczenia nie pomagają - trafiamy na listę oczekujących. Uff, udaje się, zobaczymy mecz Portugalia - Islandia na żywo. Dwie godziny fajnej piłki. I znów samochód - hotel - jesteśmy w nim o godz. 1 w nocy z wtorku na środę.

      Jeśli chodzi o picie, to najwięcej wypiłem tu wody. Oczywiście trochę wina i piwa też - łatwiej i szybciej zasnąć.

      Ps. Nie narzekam. Piszę jak jest na tym Euro.

      Ps 1. Dziś jest szansa, że tę wieże Eiffla zobaczę. Wrzucę zdjęcie.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      andres
      Czas publikacji:
      środa, 15 czerwca 2016 09:28
  • niedziela, 12 czerwca 2016
  • sobota, 11 czerwca 2016
    • Euro 2016 więcej w Polsce niż we Francji

      Wyjechałem z Polski, gdzie Euro 2016 obsiadło mnie i Was pewnie też jak muchy lep. Sami wiecie - wszędzie Lewandowski i spółka - na kubkach, na jogurtach, na jajkach niespodziankach, na okładkach. Uśmiechający się z tysięcy tak popularnych w naszym kraju bilbordów. Reklamujący komórki, garnitury itp., itd.

       jogu1jogu

      A tu we Francji jakoś tak dużo ciszej. Naprawdę. Oczywiście np. wzdłuż autostrady nie ma mowy o tzw. reklamach wielkopowierzchniowych. A w miasteczkach, gdzie trenują reprezentacje, a byłem u Irlandczyków Północnych, no i u Polaków też nie za wiele informacji. Wisi kilka plakatów: „Witamy Polaków”, czasem pojawi się jakiś baner, ale to tyle. W sklepach też skromnie. Są oczywiście karty do kolekcjonowania Panini, ale jogurtów, papieru toaletowego, czekolad z piłkarzami Francji na Euro nie widziałem.

      Poznałem Francuzkę polskiego pochodzenia, która prowadzi restaurację w La Baule. Tak mówiła: - Ludzie w La Baule oczywiście wiedzą, że jest tu baza Polaków, ale nikt tym właściwie nie żyje. Może też dlatego, że w miasteczku obok bazę mają Szwedzi. A tam jest Zlatan Ibrahimović, który jest bardzo popularny, bo w poprzednim sezonie grał jeszcze w Paris St. Germain. Jego Francuzi kochają. I tam jest dużo więcej reklam związanych z Euro - twierdzi.

      W La Baule trochę się jednak postarali - w piątek w sklepach rozdawano ulotki z szybkim kursem polskiego. Akurat kupowałem pre-paida w Orange. Jeden z klientów był bardzo dumny, gdy wymówił talerz. I dziwił się, że ze „rz” czyta się jako ż.

      DSC_0127

       Ibrahimović, Ibrahomoviciem, ale Robert Lewandowski jest duuużo lepszy. Tak twierdzi jej kumpel Pascal. I twierdzi, że z Lewandowskim Paris Saint Germain wygrałoby Ligę Mistrzów.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      andres
      Czas publikacji:
      sobota, 11 czerwca 2016 21:52
  • piątek, 10 czerwca 2016
    • To jest to - prawdziwa wolność dla kibiców, czyli Euro 2016

      Pokonali dwa morza, przejechali ponad 1600 km i twierdza, że zostają do finału. Jak twierdzą zagra w nim Irlandia Północna.

      DSC_0081Od kibiców dostałem okulary. 

      Spotkałem ich w Saint Georges de Reneins, gdzie debiutująca na Euro reprezentacja ma bazę treningową. Wyluzowani, uśmiechnięci, rozstawili krzesła i się opalają. Przyjechali zobaczyć jak trenują ich piłkarze, ale akurat w czwartek szkoleniowiec Irlandii Północnej odwołał zajęcia. To ich zupełnie nie zraziło. Przyjechali nawet nie kamperem, ale przerobioną furgonetką. Na jej przodzie dumnie wypisali „Ulster boys making all the noise” (Chłopcy z Ulsteru hałasują). W niej spali, ale mają też namiot, który rozbiją jak już dojadą na pole.

      W środku iveco znaleźli miejsce na prawie wszystkie niezbędne dla kibica rzeczy - czyli zapas piwa, kostkarkę do lodu, a do tego dwa rozkładane łóżka, kuchenka, mikrofalówka, lodówka, a nawet toaleta.

      - Ale chodź, pokaże ci jeszcze jedną bardzo ważną rzecz - Josh prowadzi mnie na przód auta. Otwiera dfrzwi i wskazuje na barowe dozowniki do mocniejszych alkoholi.

      Twierdzą, że zostają do finału.

      A jeśli Irlandia się nie zakwalifikuje - pytam.

      - Spokojnie, zagra w finale - zapewnił Josh.

      W niedzielę Polska gra z Irlandią Północną.

      - Będzie 1:1 - zapewnia Josh. - Wygramy 1:0 - dodaje jednak Dareen, który na głowie nosił kapelusz z polskim godłem.

      - Miałem urodziny w Krakowie i przywiozłem te kapelusze - wyjaśnia Josh. - Było świetnie, bardzo mili ludzie są w Krakowie.

      - Urodziny czy wieczór kawalerski - doptyuję.

      - To prawie to samo - rechocze Dareen.

      Przekonuję ich, że to Polska ma lepszą drużynę z gwiazdami jak Lewandowski czy Szczęsny.

      Odpowiadają: - Od ile spotkań Polska nie przegrała?

      Przyznaje, że od jednego. Wtedy mnie gaszą: - My od 12, więc to my jesteśmy faworytami - śmieje się Josh. - Leandowski jest dobry, ale Stevie Davis pokaże prawdziwą magię w środku - zapewnia Gary.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      andres
      Czas publikacji:
      piątek, 10 czerwca 2016 13:34
  • czwartek, 09 czerwca 2016
  • poniedziałek, 30 marca 2015